New York Rangers by cez

czyli...miód ma moc

wtorek, kwietnia 26, 2005

ECHL: Wyrównanie Checkers..!

Zmienił się wynik rywalizacji pomiędzy "Kraciastymi" (różnie jest nazwyana nasza ekipa filialna - od Checkers czyli "Warcabów", przez "Kraciastych" i "Kraty", jako odniesienie do charakterystycznego tła planszy do warcabów na bluzach zespołu) a "Gladiatorami".. I to na bardzo korzystny, bo 1-1. Znaczy to, że zdołaliśmy urwać jedną wygraną ekipie z Gwinnett na ich terenie, co jest faktem niezwykle istotnym.. Jednak nie zmieniła się gra, i tutaj mogą być problemy w dalszych meczach serii.. Znowu nie potrafiliśmy powstrzymać napastników naszych rywali, którzy tym razem oddali aż 52 strzały (77 minut trwał mecz, ale strzelali tylko raz w dogrywce..)..

Zaczęło się wręcz atomowo.. 5 minut i goście prowadzą 2:0..! Ogromna w tym zasługa Ryana Glenna.. Niespełna 25-letni obrońca najpierw asystował Rudence przy golu w liczebnej przewadze, a dwie minuty później trafił po raz trzeci w po i sam pokonał goalie naszych przeciwników.. Trzeba przyznać, że Glenn rozgrywa naprawdę świetny sezon.. Jest świeżo po ukończonym Uniwersytecie St. Lawrence, a więc 4 pełnych sezonach w NCAA (145 gier i 56 punktów). Awans do ECHL, wyższej klasy rozgrywkowej wyszedł mu bardzo sprawnie.. W tym sezonie regularnym punktował 28 razy, strzelił 8 bramek, jedną w przewadze liczebnej a dwie w osłabieniu.. Do tego dorzucił 50 minut karnych, no i niestety niezbyt chlubne -3 w +/-.. Ryan zdążył zadebiutować również w Wolf Pack, podczas tej naszej ogromnej plagi kontuzji, która w szczególności dopadła obrońców.. 11 gier, a w nich 14 minut na ławce kar, +1 oraz 15 celnych strzałów.. Teraz zdobywa dwa punkty w meczu numer 2 drugiej rundy rozgrywek o mistrzostwo ECHL..

Trzeciego gola dorzucił Dwight Helminen, którego dobry występ w pierwszym meczu opisywałem poniżej.. Podobnie jak w przypadku Glenna, to również jego trzecia bramka w play offs.. Jednak ten dzień był dniem słabej koncentracji drużyn, w których składach występują młodzi Strażnicy.. Niecałe 8 minut drugiej odsłony, i z 3:0 zrobiło się 3:3... Jednak hokeiści z Charlotte wytrzymali napór (na szczęście mniejszy niż w pozostałych) w ostatnich dwudziestu minutach i przystąpili do dogrywki.. A tam już niespodziewanie mieli przewagę w strzałach 3-1, a najważniejsze że jeden z nich znalazł drogę do bramki Gwinnett.. Kenton Smith uderza celnie i Checkers wygrywają swój pierwszy mecz z Gladiators..

Reszta naszych zapisała się w pomeczowych dość okrojonych statystykach tylko jako zawodnicy karani (4 minuty dla Liffitona, dwie dla MacIntyre'a), albo nie zapisała się wcale, jak Lee Falardeau... Jednak najważniejszy jest remis, który pozwala na zmianę nastrojów przed powrotem do Charlotte i kolejnymi dwoma meczami..