New York Rangers by cez

czyli...miód ma moc

wtorek, kwietnia 26, 2005

Nastroje przed czwartym meczem z Lock Monsters..

Gdyby udało się wygrać dzisiejszy mecz (jeżeli chodzi o nasze realia to jutrzejszy, bo rozgrywany o 1 w nocy czasu polskiego), to bylibyśmy jedną nogą w finale dywizji.. Po nim wracamy do Hartford, a tam już jesteśmy naprawdę mocni..

Dobra wiadomość jest taka, że najpewniej zobaczymy już Gartha Murray'a na lodzie.. Jednak popularny Muzz raczej nie będzie mógł się bić.. Ma założone 10 szwów pod prawym okiem, skóra została bowiem dość głęboko rozciętą w czasie uderzenia krążkiem w meczu numer dwa.. Jednak nie jest pewne, czy Garth wejdzie w miejsce typowego rezerwowego Lucasa Lawsona, ktory zastępował go w ostatnim spotkaniu.. Otóż w dalszym ciągu nie wiadomo, co dzieje się z Ryanem Hollwegiem.. Nasz ogromny walczak ucierpiał po bójce z Myhresem (dużo, dużo większym od Ryana).. Mimo tego, że nie otrzymał dziesięciominutowego wykluczenia zaraz po zakończeniu walki poszedł do szatni, i niestety już do naszego boksu ani na lód nie powrócił..

Jednak na ogólną kondycję defensywy Wolf Pack naprawdę nie możemy narzekać.. Złego słowa nie można powiedzieć o grze naszej checking line w meczu numer trzy.. Po raz pierwszy wystąpiła ona w składzie Gernander - Lundmark - Ortmeyer (Jamie zajął miejsce właśnie nieobecnego Murray'a).. Praktycznie zawsze była wystawiana przeciwko pierwszej, najgroźniejszej linii Lowell, czyli atakowi z Kobasew, Staalem i Forbesem.. Efekt tego taki, że wymieniona wyżej trójka zdołała oddać zaledwie 6 celnych strzałów w całych 60 minutach..!!! Dla porównania - najgroźniejszy ofensywnie atak "Potworów" zarówno w pierwszym jak i drugim meczu trafiał 13-krotnie.. Ponad o połowę mniej celnych uderzeń i żadnego punktu, to naprawdę świetny rezultat.. Do tego każdy z trójki Kobasew, Staal, Forbes zaliczyli po -3 w klasyfikacji +/-..!

Bardzo pozytywnie o takim ustawieniu wypowiadał się Jamie Lundmark (zdobył w tym meczu gola i asystę).. Był bardzo zadowolony, że dane mu było wystąpić w jednej linii właśnie z Kenny'm Gernanderem, i to w dniu, gdy bije rekord meczy w po AHL i zalicza kolejne spotkanie.. Również zadania powierzone przez trenera McGilla przypasowały mu, w tym sezonie po powrocie z Włoch Jamie naprawdę udowadnia, że jest coraz lepszy w grze siłowej.. Czy Lundmark powróci do którejś ze scoring line? Jest to bardzo prawdopodobne, bo jednak Murray nie czułby się komfortowo w drugiej linii nastawionej jednak głównie na punktowanie..

Po ostatnim meczu trener Ryan McGill miał wyjątkowo dużo okazji do pochwał.. A znany jest przecież z tego, że nie lubi nikomu słodzić, a chwali swoich podopiecznych tylko wtedy, gdy na to naprawdę zaslużyli.. Tym razem dostało się (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) także Jeffowi Hamiltonowi.. McGill wygłosił o nim bardzo interesującą opinię na łamach Hartford Courant.. Stwierdził, że Jeff w tych trzech meczach play offs, które za nami zaliczył więcej ataków ciałem niż podczas całego sezonu regularnego..! Oczywiście jest to zapewne nieco przejaskrawione wyznanie, ale świadczy naprawdę dobrze o postawie Hamiltona (typowego strzelca a nie hokeisty opierającego swoją grę na sile fizycznej)..

I ostatnie pytanie, kto w bramce? Przecież LaBarbera rozegrał dwa bardzo dobre, równe mecze, a Valiquette w ostatnim spotkaniu błyszczał i obronił 32 z 33 uderzeń graczy Lowell.. Ja bym postawił jednak na Steve'a, pamiętając jego bilans przeciwko Lock Monsters z sezonu regularnego (6-0-0-1 w meczach, średnio 0,75 bramki traconej na mecz i 97,6% obronionych strzałów..).